Skip to content

Dziesięciolecie Polski Niepodległej 1989 -1999 - Waldemar Kuczyński - książka historyczna wyd. 2001

926,05 zł 999,00 zł
tezeusz.pl Zobacz w sklepie

Opis

"Warto zauważyć, że już podczas strajków sierpniowych 1980 r., także później, podczas spotkań z przywódcami Solidarności, prymas kard. Stefan Wyszyński oraz jego następca prymas kard. Józef Glemp, a podczas posiedzeń Krajowej Komisji Porozumiewawczej i Komisji Krajowej - eksperci bliscy Episkopatowi, konsekwentnie występowali za daleko idącym umiarem w stawianych żądaniach i w metodach działania Solidarności. Z drugiej strony doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Jimmy'ego Cartera, prof. Zbigniew Brzeziński, już 20 września 1980 r. zapisywał w swoim dzienniku spotkanie ze specjalnym emisariuszem polskiego kierownictwa, któremu miał powiedzieć: "Zgodziłem się, że nie powinniśmy popierać w Polsce nadmiernych żądań. Reżym znajduje się dosłownie u kresu możliwości w zakresie ustępstw". Taka postawa, charakterystyczna zresztą dla wszystkich liczących się polityków zachodnich, utrzymywała się przez cały czas kryzysu 1980-1981. Szczególnie wyraźnie występowała w RFN, a jej wyrazem był żal Helmuta Schmidta po wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, które jednak uznał on za konieczne. Po wprowadzeniu stanu wojennego i przez kilka następnych lat sytuacja ta nadal trwała. Już w trakcie strajków grudnia 1981 r. Solidarność unikała fizycznej konfrontacji z siłami policyjnymi. Do zachowania spokoju nawoływali przedstawiciele Kościoła. W działalności podziemnej lub legalizowanej przez patronat Kościoła chodziło raczej o utrwalanie przemian w świadomości społeczeństwa niż o bezpośrednie przygotowanie do dalszych starć z reżymem komunistycznym. Pogodziły się z rozwojem sytuacji w Polsce rządy zachodnie, wznawiając prędzej czy później kontakty z władzami PRL. Nowe perspektywy otworzyło dojście do władzy w Związku Radzieckim Michaiła Gorbaczowa, proklamowanie przezeń pierestrojki (przebudowy), a szczególnie głasnosti (czyli jawności), co zapoczątkowało przemiany u naszego wschodniego sąsiada. Jednakże nawet wtedy nie były całkowicie wyraźne szanse samodzielnego rozwoju Polski. Jeszcze podczas wizyty w Polsce w 1988 r., M. Gorbaczow zajmował niejasne stanowisko wobec tzw. doktryny Breżniewa, sformułowanej po interwencji w 1968 r. w Czechosłowacji. Związek Radziecki w formie tej doktryny przyznał sobie prawo do interweniowania, również zbrojnego, w państwach "bloku socjalistycznego". Taka interwencja miała następować w przypadku zagrożenia socjalizmu, a w praktyce w razie zagrożenia interesów radzieckich. W zasadzie nikt poza ścisłym kierownictwem radzieckim, ani w samym Związku Radzieckim, ani w krajach bloku komunistycznego, ani w zachodnich ośrodkach politycznych i analitycznych, nie zdawał sobie sprawy z głębi kryzysu ekonomicznego w ZSRR. Kryzys ten był podstawową przyczyną zapoczątkowania pierestrojki, a radziecka grupa kierownicza skupiona wokół Michaiła Gorbaczowa nie widziała alternatywy do przyjętej linii politycznej. Wyczerpały się bowiem środki pozwalające Związkowi Radzieckiemu prowadzić w skali światowej polityczną i militarną konkurencję o prymat ze Stanami Zjednoczonymi. Inna sprawa, że ekipa Gorbaczowa łudziła się wówczas możliwościami dokonania reform gospodarczych przy utrzymaniu podstaw istniejącego systemu w samym Związku Radzieckim i w krajach od niego zależnych. Dopiero pod naciskiem realiów, powoli godzono się w Moskwie z kolejnymi wyłomami, w tym z zapoczątkowującymi upadek bloku komunistycznego przemianami w Polsce. Toteż nie tylko podstawowa część solidarnościowej opozycji przygotowana była do długotrwałego utrzymywania się w Polsce systemu komunistycznego, w najlepszym razie z towarzyszącymi tej kontynuacji procesami ograniczonych reform. Jeszcze 3 czerwca 1988 r. ks. Alojzy Orszulik, delegowany przez Episkopat do rozmów z sekretarzem KC PZPR Stanisławem Cioskiem, podjął dyskusję na temat partyjnej propozycji powołania rządu koalicyjnego z udziałem opozycji. Ks. Orszulik radził prowadzić rozmowy na zasadzie respektowania obowiązującej konstytucji z bliskim Episkopatowi prof. Andrzejem Stelmachowskim, ale także z Bronisławem Geremkiem. W tym kontekście jasne więc było, że Episkopat wspierałby kompromis oparty na utrzymaniu obowiązujących założeń ustrojowych" - Jerzy Holzer.